Intrygująca postać, polsko-łotewska poetka, bo tak najtrafniej można ją przedstawić. Nikt tak pięknie i prawdziwie nie opisywał Łatgalii jak ona. Być może dlatego, że tak bliskie były jej kwestie tożsamości narodowej, po dziś dzień targające lokalną społecznością. Doskonale rozumiała dziedzictwo Inflant, bo sama była jego częścią.

Ciężko znaleźć informacje o Daukszcie, czy to w polskim czy łotewskim internecie. Jej nazwisko jest mało znane zarówno w kręgach literackich Łotwy, jak i Polski. A szkoda, bo o takich postaciach warto pamiętać. Czy twórczość i osoba Daukszty odeszła w niepamięć, czy po prostu wciąż pozostaje nieodkryta? Mam nadzieję, że to drugie, bo to postać niezwykle ciekawa, a jej poezja warta uwagi.

O sobie pisała:

“Dziwi się Pan, skąd mam takie ruskie imię „Olga”. Nie jestem Rosjanką, ani prawosławną, jak niektórzy myślą. Jestem katoliczką, ochrzczoną w Ryskim Kościele, i stąd pewna abnegacja księdza, który zapomniał mi dodać jakieś inne kalendarzowe imię: Aleksandry, Jolanty, czy Olimpji. Tak i zostałam z tym jednym ruskim imieniem, wybranym przez matkę ku czci carewny, córki Mikołaja II. (Tej zabitej przez bolszewików.) W rodzinie swej jednak nie mam całkiem Rosjan. Nazwisko moje jest żmujdzkie, a może tatarskie. Należy do bardzo popularnych tu nad Dźwiną, a w pruskim narzeczu „Daugste” „Daukste” „Daukšta” znaczy dźwiński. Daugawa to wszak Dźwina. Z drugiej strony mamy podobne pozostałości po Tatarach: Iłłukšta, Ałłukšta, Daukšta, Dukszty np. w Polsce. (Wileńscy Tatarzy) Miasteczko Dauksti na Łotwie też jest. Ogólnie myślę, że jestem w zgodzie ze swym imieniem i nazwiskiem, tylko mniej tu wikingów i Prusów, ale przeważają Żmujdzini, Jadźwingowie, Tatarzy… Wszak i ja mam kose oczy, szerokie plecy, nieduży wzrost. Lubię długo spać i jeść chałwę. Pomarańcze też lubię. Nie znoszę baraniny. Proszę jednak nie myśleć, że nie mam w swej krwi atomów polskości. Oho! Jest ich dużo. W rodzinie mojej nie brak przyzwoitych nazwisk polskich i niemieckich, tylko na moją dolę z tych splendorów już nic nie zostało. Udekorowano mię w rezultacie chłopskim nazwiskiem dziada karczmarza Daukszty. Bardzo zabawny to był człowiek. Bajarz i pijaczyna pierwszej marki. Kochał mię i nosił na rękach, kiedy byłam dzieckiem. Gwizdał jak kos, śpiewał jak słowik… a baśnie jego były tak piękne, że dotychczas śnią mi się w snach cudownych, niewypowiedzianych. Zresztą ja sama nie wiem, kim jestem. Piszę po polsku i lubię Polaków, bo byli zawsze dla mnie dobrzy, czego nie mogę powiedzieć o innych narodach, z którymi mię życie zetknęło. Najbliższy jest mi step i las, czuję mocno Ukrainę, którą znam, interesuje Wołyń choć tam nigdy nie byłam. Pociąga wschód, południe. W czasie mego pobytu w Rosji byłam z krótką wycieczką w Krymie i na Uralu.”

Potrzeba samookreślenia była u Daukszty jak widać bardzo silna. Zresztą takie same próby podejmuje dzisiejsza młodzież z Inflant. Dakuszta szuka powiązań zarówno ze swoim nazwiskiem, religią czy wyglądem, ale też upodobaniami kulinarnymi i ciągotami serca.

Niestety, niewiele jest publikacji poświęconych jej życiu i twórczości,  ale wszystkie zgodnie podają kilka faktów z jej życia. Urodzona w Rydze (w 1893r.), ponoć w Polsko- Łotewskiej rodzinie, tam ukończyła polskie Gimnazjum Emilii Lichterowicz, uczyła się też  Dźwińskim Gimnazjum w klasie pedagogicznej (literatury i historii rosyjskiej), w Rydze też zaczęła pracę jako nauczycielka. Wkrótce jednak wyjechała do Rosji, gdzie spędziła lata wojny. Najpierw w Jarosławiu, gdzie pracowała jako nauczycielka, później w Moskwie, gdzie studiowała malarstwo. Po wojnie Olga wróciła na Łotwę, ale nie do Rygi, a do Daugavpils, gdzie pracowała w różnych polskich szkołach.

Swój pierwszy tomik poetycki – “Dźwina o zmierzchu” wydała w 1930r. Kolejny, “Błękitne inicjały”, w 1933r. Wkrótce później nawiązała korespondencyjną znajomość z Kazimierzem Andrzejem Jaworskim, redaktorem naczelnym czasopisma literackiego “Kamena”, który zaproponował jej współpracę. Głównym tematem czasopisma była współczesna poezja polska, a publikowała tam ówczesna śmietanka literacka: Julian Przyboś, Bruno Schulz, Czesław Miłosz, Władysław Broniewski, Edward Stachura, Julian Tuwim. Ten ostatni zainteresował się twórczością Daukszty na tyle, że poprosił Jaworskiego o adres Dakuszty do korespondencji. Nie wiemy jak przebiegła ich znajomość, listy się nie zachowały.  Daukszta znalazła się więc w zacnym gronie, chociaż w latach międzywojennych Inflanty uważane były za prowincję, peryferię, a tutejsi artyści za artystów drugiej kategorii. Sama, choć pisała po polsku i uczyła (między innymi) języka polskiego, przed Polakami z Polski wstydziła się do tego przyznać

“Pyta mię Pan, czego nauczam w szkole?… Niestety, choć tyle błędów wsadziłam do Waleta, ze wstydem muszę się przyznać, że (uczę… czy) wykładam (no, jak lepiej) język polski… i w paru klasach mam lekcje historji powszechnej, psychologji.”

“Walet kierowy” to trzeci, wydany 1937r. tomik poezji Daukszty, i zdaje się ostatni. Co działo się z Dauksztą od czasu wybuchu wojny i po jej zakończeniu pozostaje tajemnicą. W czasie wojny kontakt z Jaworskim się urwał, sam Jaworski myślał, że Olga wojny nie przeżyła. Od osób taki jak pani Helena Filiopnok – działaczki polonijnej z Daugavpils – wiemy tylko, że zmarła osamotniona w 1956r. na raka, a pochowana została na cmentarzu na Grzywie (Daugavpils). Nie doczekała się więc należytego uznania za życia, a i po śmierci wciąż czeka na swój moment sławy.

Wiersze Daukszty możecie przeczytać tutaj.

Jedyne zachowane zdjęcie poetki pochodzi z archiwum pani Heleny Flipionok:

Bibliografia:

“W kręgu Kameny” Kazimierz Jaworski, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1965

“Olga Daukszta – rekonstrukcja: biografia, tożsamość, poezja” Ewangelina Skalińska. Posłowie do publikacji “Olga Dakuszta. Wiersze wybrane”. Biblioteka zapomnianych poetów. Wydawnictwo Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”.

“Stan badań nad wielokulturowym dziedzictwem dawnej Rzeczypospolitej” red. Wojciech Walczak i Karol Łopatecki, Białystok 2010.

“Representing and deconstructing borderlands” red. Grzegorz Moroz, Jacek Partyka, Cambridge Scholars  Publishing 2016.