Z okolic Nelson Lakes wyruszyliśmy w dalszą podróż zachodnim wybrzeżem w kierunku południa. Ten rejon Nowej Zelandii jest bardzo słabo zaludniony. Słabo to chyba nawet mało powiedziane. Dość powiedzieć, że nie raz w przeciągu kilkudziesięciu kilometrów nie spotkaliśmy śladów cywilizacji. I właśnie dzięki temu, trochę przypadkiem, trafiliśmy w przepiękne miejsce – przylądek Foulwind i zatokę Tauranga.

Jak trafić na przylądek Foulwind?

Jadąc z północy drogą krajową numer 6 w pewnym momencie natrafiliśmy na skrzyżowanie z drogą nr 67, prowadzącą do Westport. Naszym celem tego dnia były Punakaiki – skały naleśnikowe oraz Hokitika. Do Westport w zasadzie nie mieliśmy planów zaglądnąć. Jak się jednak okazało, musieliśmy zawrócić i nadrobić kilka kilometrów w poszukiwaniu stacji benzynowej.  Bowiem wedle znaku drogowego, który napotkaliśmy zaraz za wspomnianym skrzyżowaniem, na odcinku 120 km drogi w kierunku południowym nie było ani jednej stacji. Przezorny zawsze ubezpieczony, woleliśmy więc dmuchać na zimne i zatankować do pełna. A skoro już zawitaliśmy do Westport, przejechaliśmy się przez miasteczko, nie znalazłszy tam jednak nic ciekawego, skierowaliśmy się do położonego nieopodal przylądka Foulwind, znanego z zamieszkującej go kolonii fok. Brak benzyny okazał się dla nas niezwykle szczęśliwym zrządzeniem losu, bo przylądek okazał się niesamowitym miejscem.

Zatoka Tauranga

Cape Foulwind

Wysokie klify, wzburzone Morze Tasmana, pachnące łąki, dzikie pastwiska i zarys gór w tle – taki widok czeka na was na przylądku Foulwind. Przylądek porośnięty jest różnymi gatunkami traw i krzewów, które tak naprawdę rosną tam od niedawna – projekt rekultywacji tych terenów prowadzi lokalna szkoła wraz z Departamentem Konserwacji. Dzięki temu możemy tu zaobserwować między innymi harakeke – gatunek byliny z twardymi liśćmi, która stanowi dobre środowisko dla ptaków i innych zwierząt. Dawniej Maorysi używali włókna z liści harakeke do wyrobu tkanin, sznurów, worków itp. Do końca 2018 zasadzono tu 9225 roślin.

Miejsce zdaje się dosyć popularne szczególnie wśród rodzin z małymi dziećmi wszelkich narodowości i staruszków z Niemiec i Holandii. Przynajmniej taki przekrój zwiedzających spotkaliśmy po drodze, idąc ścieżką wytyczoną dla podziwiania okolicznej flory i fauny. Ścieżka prowadzi w kierunku latarni morskiej, ale aby się do niej dostać, trzeba przejść przez prywatne działki. Wygląda na to, że dla właścicieli tych terenów nie stanowi to problemu, a nawet przy każdym ogrodzeniu znajdują się małe schodki, które pozwalają swobodnie przejść przez ogrodzenie.

Przylądek swoją nazwę wziął od “złych wiatrów”, które odepchnęły statek Jamesa Cooka, kiedy ten w 1770 roku próbował przybić do brzegu. Faktycznie, wieje tu niemiłosiernie, ale nic dziwnego, do Australii jest całkiem spory kawałek, więc wiatr ma się gdzie rozpędzić.

Przylądek Foulwind
Cape Foulwind
Zatoka Tauranga

Zatoka Tauranga

Zatoka Tauranga, przy której znajduje się przylądek, jest domem dla kolonii fok. Zwierzęta te szczególnie upodobały sobie okolicę ze względu na kształt wybrzeża – z mnóstwem skał, gdzie mogą się schronić, ale też ze względu na obfitość ryb i innych gatunków morskich, które stanową ich pożywienie. Foki można podziwiać ze specjalnie przygotowanych platform widokowych. Nie można z nich zejść do wody, gdyż są umieszczone dosyć wysoko, na klifie, dzięki czemu foki mogą sobie żyć w spokoju a ludzie im zupełnie nie przeszkadzają. Zwierzęta dostrzec można zazwyczaj wylegujące się na skałach poniżej platform. Nieraz trzeba mocno wytężać wzrok, bo ze swoim umaszczeniem łatwo wtapiają się w kolor skał, co chyba chroni je przed drapieżnikami. A tych tutaj też nie brakuje. Na foki polują orki i wieloryby, które również można spotkać w tych wodach.

Zatoka Tauranga
Ścieżka prowadząca do jednej z platform widokowych
Zatoka Tauranga
Zatoka Tauranga

Kolonia fok na Przylądku Foulwind

Foki, które zamieszkują Przylądek Foulwind należą do gatunku New Zealand Fur Seal – po polsku kotik nowozelandzki, a dla Maorysów znana pod nazwą Kekeno. Dla Maorysów foki były nie tylko źródłem pożywienia, tłuszcz z fok stosowany był jako lekarstwa, z futer robili odzież, z zębów – haczyki na ryby, z kości – większe haki lub ozdoby. Jednak to nie Maorysi przyczynili się do znacznego zmniejszenia populacji tego gatunku. W czasach przed kolonizacją europejską Kekeno było tu ponad milion! Dopiero europejscy kłusownicy prawie zabili setki tysięcy fok dla ich futra i tłuszczu. Obecnie ich populacja również maleje – w przeciągu ostatnich 20 lat ich liczba zmniejszyła się o blisko 50%, mimo działań podejmowanych w celu ochrony tego gatunku. Już bowiem w 1894 foki zostały objęte ochroną, mimo wszystko jednak często ginęły na przykład w sieciach rybackich.

Kotik nowozelandzki żyje obecnie w trzech koloniach na zachodnim wybrzeżu. Obecnie Departament Konserwacji prowadzi monitoring kolonii – samce z tej kolonii noszą niebieskie oznaczenia na płetwach, a samice pomarańczowe. Jeśli więc zdarzyłoby się zobaczyć fokę z innym oznaczeniem, znaczyłoby to, że przybyła tu z innej kolonii.

Zatoka Tauranga
Foka wylegujaca się na skale

Co zrobić gdy na swojej drodze spotkasz fokę?

Jeśli zdarzyłoby się nam spotkać fokę, czy to plaży, czy na drodze (co też mogłoby się zdarzyć) , należy obejść ją w odległości 20 metrów. Nigdy nie należy stawać pomiędzy foką a morzem, gdyż ta w obliczu zagrożenia może zaatakować. Nigdy też nie wolno budzić śpiących fok – w trakcie zimy foki potrafią przebywać na morzu nawet 3 tygodnie szukając pożywienia. Na ląd przybywają aby odpocząć, a ten odpoczynek jest kluczowy dla zregenerowania sił i przeżycia.

Przylądek Foulwind