Po wyjeździe na Kubę, mam dla Was garść informacji praktycznych, które pomogą Wam w przygotowaniu się do wyjazdu. Ze względu na kiepski dostęp do internetu warto wcześniej się przygotować i uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.

Formalności

Przy wjeździe na Kubę wymagane jest posiadanie Karty Turysty (Tarjeta de Turista). Kartę Turysty można wyrobić u pośredników wizowych i w rożnych biurach podróży lub osobiście w ambasadzie. Teoretycznie do jej wyrobienia potrzebne jest potwierdzenie rezerwacji noclegu (przynajmniej na pierwszą noc), potwierdzenie rezerwacji biletów lotniczych oraz ubezpieczenie podróżne wystawione przez autoryzowaną do tego firmę. Ponoć jest lista firm ubezpieczeniowych, których usługi są akceptowalne przez ambasadę. My wykupiliśmy ubezpieczenie w Axa, ale nikt nam oczywiście tego nie sprawdzał. Przy wyrabianiu Karty Turysty skorzystaliśmy z pośrednictwa firmy Opal Travel, której usługi bardzo polecam – nie dość, że tanio, to jeszcze szybko, sprawnie i właściwie bez konieczności wysyłania żadnych dokumentów oprócz skanu paszportu. Karta Turysty pełni funkcję wizy, ale nie jest wklejana do paszportu, więc trzeba uważać, żeby jej nie zgubić.

Dokumenty

Przy wjeździe otrzymujecie do wypełnienia deklarację celną, w której musicie określić ile ze sobą macie gotówki i w jakiej walucie. Musicie też podać liczbę, rodzaj i wartość sprzętu elektronicznego, który przywozicie oraz wartość innych przedmiotów osobistych. Deklarację trzeba oddać urzędnikowi przy opuszczaniu sekcji bagażowej. Mimo ze dokument musi być w całości uzupełniony, nikt oczywiście nie sprawdza jego odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Nie ma konieczności opłacania opłaty wyjazdowej przy opuszczaniu Kuby, tak jak było wcześniej. Regulacje te zmieniły się chyba w 2017 r. W każdym razie nie trzeba już sobie zostawiać dodatkowej gotówki na wyjazd.

Pieniądze

Na Kubie obowiązują dwie waluty: peso convertible i peso cubano. Ta pierwsza przeznaczona jest dla turystów, druga dla mieszkańców Kuby. Różnice w wartości są duże (1 peso convertible to ok. 25 peso cubano), więc trzeba uważać żeby się pomylić i sprawdzać dokładnie w jakiej walucie dostajecie resztę, chociaż przyznam szczerze, nam się nie zdarzyło się, żeby ktoś chciał nas oszukać.  Ze sobą na wymianę najlepiej wziąć euro lub dolary kanadyjskie (bardzo korzystny kurs), natomiast zupełnie nie opłaca się brać dolarów, na które dodatkowo jest nałożony podatek w wysokości 10%. Pieniądze wymienia się w tzw. Cadeca – czyli kantorach. Żeby wymienić pieniądze trzeba koniecznie mieć ze sobą paszport. Nie ma możliwości wymienienia pieniędzy w bankach. Korzystanie z kart płatniczych może być utrudnione, po pierwsze ze względu na brak dostępu do terminali płatniczych w większości restauracji, sklepów, barów itp, a po drugie w związku z utrudnieniami w kontaktach kubańsko-amerykańskich (ponoć karty banków z amerykańskim kapitałem nie są obsługiwane, ale nie wiem na ile to prawda).

Na lotnisku w Havanie pieniądze można wymienić w bardzo specyficznym kantorze, który przypomina bankomat. Każdą maszynę obsługuje urzędnik, który najpierw skanuje nasz paszport, później wprowadza banknoty na wymianę, a w maszyna w efekcie wypluwa odpowiednią ilość peso convertible. Przelicznik niedużo wyższy niż w cadecach.

Internet

Na Kubie z dostępem do internetu nie jest łatwo. Przez cały pobyt nie mieliśmy ani razu dostępu do internetu, chociaż muszę przyznać, że też specjalnie się o to nie staraliśmy – po prostu potraktowaliśmy wyjazd jako internetowy detoks 🙂 Na pewno żaden z naszych gospodarzy internetu nie mial, podobnie ma się sprawa w knajpach i restauracjach. W niektórych hotelach można wykupić dostęp do internetu, nawet jeśli nie jest się gościem, ale jest to bardzo drogie. Można też popytać miejscowych, gdzie można kupić karty SIM z internetem mobilnym. Ze względu na ograniczony dostęp do internetu warto mieć ze sobą dobry przewodnik, w którym w razie czego będziemy mogli sprawdzić informacje. Ja, mimo wszelkich kontrowersji, i tak polecam Lonely Planet, bo zawiera mnóstwo przydatnych informacji praktycznych.

Język

Jak wiadomo, na Kubie mówi się po hiszpańsku, który jednak nieco różni się od “europejskiego” hiszpańskiego. Generalnie dosyć dużo ludzi zna angielski, jednak nie wszędzie. Zdarzało nam się (np. w Vinales), że osoby z którymi rozmawialiśmy (np. gospodyni naszego casa particulares, a więc osoby które pracowały w turystyce) w ogóle nie mówiły ani nie rozumiały ani słowa po angielsku. Warto więc wyposażyć się w rozmówki hiszpańskie i nauczyć przynajmniej podstawowych zwrotów po hiszpańsku.

Noclegi

Na Kubie popularne są noclegi w tzw. Casa particulares czyli w pokojach (najczęściej) lub mieszkaniach (rzadziej) wynajętych bezpośrednio u miejscowych. Podczas całego pobytu spaliśmy tylko i wyłącznie w casach, bo nie dość że są ekonomiczne (dużo taniej niż w hotelach), to jeszcze można poznać styl życia Kubańczyków. Warunki są różne, ale nie należy spodziewać się luksusów. Właściciele casa to bardzo cenne źródło informacji i potrafią załatwić wszystko – transport czy nocleg w innej miejscowości, nawet na drugim końcu wyspy. Ceny za nocleg w casa particulares zależą oczywiście od standardu, my płaciliśmy ok 40 CUC w Hawanie, i ok. 20-25 CUC w pozostałych miejscowościach. Dodatkowo można zapłacić np. za śniadanie czy obiad. Śniadanie wszędzie kosztowało nas 5 CUC i właściwie wszędzie było takie samo: jajko, w różnej formie – jajecznica lub omlet, zazwyczaj czerstwe pieczywo, czasem podgrzewane i zapieczone z serem, jogurt i owoce: papaja, ananas, jabłko, czasem mango.  Do tego kawa lub sok, bardzo rzadko zdarzało się, żeby była dostępna herbata.

Jedzenie

A skoro jesteśmy przy śniadaniu, przejdźmy do jedzenia. Ogólnie rzecz biorąc na Kubie nie należy ono do najsmaczniejszych, mówiąc delikatnie. I wyrażam tu nie tylko moją subiektywną opinię, wiele spotkanych przez nas osób miało podobne zdanie – ale oczywiście każdy ma swój gust.  Jedzenie an Kubie jest raczej proste i bardzo ubogie w przyprawy, a przez to niestety bez smaku. Co najbardziej mi smakowało to zwykły ryż z fasolką (podawany raczej jako dodatek niż osobne danie), ale też jako wegetarianka po prostu nie miałam zbyt dużego wyboru. Na Kubie królują owoce morza i mięso, podawane z ryżem i warzywami – duszonymi, gotowanymi lub w formie surówki. Taki zestaw obiadowy kosztuje w granicach 8-15 CUC. Mięso często jest podrobione w kawałki raczej niż w formie fileta/kotleta. Słynnym kubańskim daniem jest ropa vieja, co dosłownie znaczy “stare ciuchy”. Niezbyt apetycznie brzmi, prawda? A jest to nic innego jak długo gotowana wołowina w kawałkach, podawana z ryżem. Słynne są też gęste kubańskie zupy, wywodzące się z kuchni hiszpańskiej. Jeśli chodzi o napoje, to tu sprawa wygląda już dużo ciekawiej, szczególnie jeśli chodzi o napoje alkoholowe. Kuba słynie z produkcji rumu, który jest tutaj tani i dobry. W barach i pubach królują drinki na bazie rumu – przepyszna pinacolada, mojito, cuba libre czy daiqiri – zazwyczaj kosztuja ok 2,5-3 CUC. W Trynidadzie popularna jest też canchanchara – shot z rumu, z miodem, limonką i lodem. I nie można ich nie spróbować 🙂 Na Kubie produkuje się też kawę, ale jest to bardzo dziwna odmiana – kolorem i konsystencją przypomina mocną herbatę. Warto wiedzieć, że w większości restauracji, w barach, pubach itp do rachunku dodany jest już tzw. “service charge” w wysokości ok. 10% wartości zamówienia.

Transport

Po Kubie można poruszać się np. autobusami (sieci Viazul czy Transtour). Najpopularniejszym i najszybszym chyba środkiem transportu międzymiastowego są jednak taxi  colectivo. To prywatne taksówki, które zbierają chętnych na podróż na danej trasie. O taxi colectivo możecie pytać właścicieli casa, lub po prostu na ulicach. Godziny odjazdów są zazwyczaj sztywno ustalone – najczęściej jest to 8.00 rano, ciężko znaleźć taxi na dłuższą trasę z wyjazdem po południu. Cena zależy od ilości osób w samochodzie – im więcej, tym mniejsza cena za osobę.  Poniżej przykładowe ceny, jakie zapłaciliśmy za przejazdy po Kubie.

Ceny przejazdów (za osobę):
Havana – Vinales – 25 CUC (drogo, tę trasę można przejechać taniej)
Vinales – Cienfuegos – 35 CUC
Cienfuegos – Laguna Guanaroca – wodospad el Nicho – Trynidad – 70 CUC
Trynidad – Havana – 30 CUC

Po miastach można próbować poruszać się niezbyt rozbudowaną siatką połączeń autobusowych, lub skorzystać z taksówek (również taxi collectivo), bici-taxi (riksza rowerowa), albo wynająć sobie samochód (to już bardziej skomplikowana sprawa).

Klimat

Pora sucha trwa na Kubie od listopada do kwietnia; od maja do października natomiast pora deszczowa, od czerwca do listopada zdarzają się też huragany. Końcówka listopada / początek grudnia to była idealna pora na podróż na Kubę. Temperatury w granicach 25-28 stopni, więc po przyjeździe z zimowej już Polski można było się porządnie wygrzać, ale też nie było zbyt gorąco na intensywne zwiedzanie. Od czasu do czasu może trafić się deszcz (2-3 dni mieliśmy dosyć deszczowe i pochmurne), ale nie były to ulewy, więc dało się znieść. W górach oczywiście było chłodniej, więc warto wziąć też jakieś cieplejsze ubrania.

Co zabrać ze sobą

Jadąc na Kubę trzeba przede wszystkim dobrze zaopatrzyć kosmetyczkę – bo kosmetyki i artykuły higieniczne na wyspie są i drogie i trudno dostępne. Stąd też dużo Kubańczyków prosi obcokrajowców o mydło czy szampon – warto wziąć na zapas i podzielić się np. z naszymi gospodarzami, jeśli o to poproszą. Jeśli macie w domu jakąś starą elektronikę, której nie używacie – laptopy, telefony itp., nawet stare modele, możecie je zabrać i kogoś obdarować, lub nawet sprzedać za jakąś symboliczną kwotę – sprawicie tym Kubańczykom bardzo dużą przyjemność. Zdarzało nam się też, że kobiety prosiły o długopisy lub cukierki dla dzieci.

Co przywieźć z Kuby

Na to odpowiedź jest chyba tylko jedna: rum i cygara. Obydwie rzeczy można kupić albo w sklepach (obrandowane, z banderolą), albo np. na plantacjach (tu cygara zazwyczaj są bez markowego pudełeczka i bez banderoli). Ceny na plantacjach są oczywiście niższe, a pracownicy plantacji kuszą rzekomo lepszą jakością produktów i mniejszą zawartością sztucznych składników. Jeśli chodzi o limity przewozu, to na plantacji poinformowano nas, że można wywieźć 50 cygar w oryginalnym opakowaniu i 20 cygar “luzem”. Co do rumu, to dozwolona ilość to 2 litry. Wśród pamiątek i rękodzieła warto szukać drewnianych klocków do domina (domino jest bardzo popularne na Kubie) lub zainwestować w lokalną sztukę – wielu sprzedawców na bazarach czy targach lub w małych sklepikach sprzedaje obrazy lokalnych artystów. Ceny są różne, od 20 do nawet kilkuset CUC.

Na co uważać

Ogólnie rzecz biorąc Kuba jest bezpiecznym krajem – nigdy, nawet w nocy, nie mieliśmy poczucia, że coś nam może się stać. Kubańczycy żyją z turystyki, dlatego dbają, aby turyści czuli się u nich dobrze. Spotkani przez nas Kubańczycy byli szczerzy i uczciwi, ale zdarzają się też oszuści. Szczególnie uważać trzeba na dwa scenariusze (albo po prostu być świadomym co nas czeka, bo nie każdemu to przeszkadza):

1/ Na ulicy zaczepiają nas Kubańczycy pod jakimś błahym pozorem, zagadują przyjaźnie i od słowa do słowa wychodzi na to, że chętnie nam pokażą miasto/okolicę/bar ze świetną muzyką na żywo/wspaniałą restaurację. Oczywiście “advice doesn’t cost, don’t worry my friend”. Gdy już natomiast wylądujemy w jakiejś restauracji okazuje się, że w ramach podziękowania musimy zapłacić za obiad czy drinki.

2/ Podchodzi do was na ulicy ktoś, kto udaje, ze was zna z waszego hotelu/casa particulares (bo rzekomo tam sprząta/gotuje/mieszka po sąsiedzku/przyjaźni się z właścicielem), zagaduje przyjaźnie i mówi, że akurat dzisiaj wyjątkowo możesz kupić prawdziwe Kubańskie cygara w super cenie bo ich wujek/brat/tata/dziadek/kochanek pracuje w fabryce cygar i raz na rok dostają od fabryki cygara, które mogą wykorzystać na własny użytek. To jest oczywiście jedyna i niepowtarzalna okazja. Niestety skład i pochodzenie takich cygar budzą dużą wątpliwość, szczególnie w stosunku do tej super-okazyjnej ceny.

Poza tym standardowo trzeba uważać na kieszonkowców, uważnie przeliczać wydawaną nam resztę i ustalać ceny (przejazdów, noclegów itp) przed skorzystaniem z usługi.