Bratysława- nieszczęśliwie położona nieopodal innych europejskich stolic – Budapesztu, Wiednia i nieco już bardziej odległej Pragi, znacznie traci na reputacji właśnie przez swoją lokalizację. Turyści mając do wyboru te położone obok siebie miasta, wybierając jednak większe, bardziej znane i bogatsze w zabytki stolice. Ale może to i dobrze, bo dzięki temu Bratysława nie jest jeszcze tak przepełniona turystami? Więc jeśli szukacie jakiejś alternatywy do tych bardziej zatłoczonych stolic, Bratysława idealnie nadaje się na całkiem przyjemny weekendowy wypad. A dlaczego?

1. Stare Miasto

Stare Miasto w Bratysławie

Bratysławskie Stare Miasto nie jest duże i nie ma zbyt wielu zabytków – i właśnie dlatego jest fajne! Bo nie trzeba gonić od miejsca do miejsca, odhaczając punkty z przewodnika, bo wszędzie jest blisko, bo można spokojnie spacerować, nie przeciskając się przez tłumy zwiedzających, bo jest kameralnie i przytulnie. Starówka zachowana jest bardzo dobrze, kamienice i inne budynki są odrestaurowane, z kilkoma wyjątkami – zapuszczając się w niektóre wąskie uliczki możemy napotkać zaniedbane budowle z odpadającym tynkiem – co tylko dodaje autentyczności. 

Zwiedzanie Starego Miasta możemy zacząć od Hlavne Namestie czyli głównego rynku, otoczonego zabytkowymi budynkami, z których najważniejszy jest stary ratusz. To również tutaj znajduje się słynna pochodząca z XVI wieku Fontanna Rolanda. Spacerując Starym Miastem nie można ominąć Teatru Narodowego (Narodne Divadlo), Bramy Michalskiej – jedynej zachowanej bramy miejskiej, spod której ciągnie się słynna estakada czy katedry św. Marcina, która niegdyś była kościołem koronacyjnym węgierskich królów (koronowano tu 11 królów i 8 królowych).  Warto zaglądnąć też na Hvezdoslavovo Namestie, Frantiskanskie Namestie i Primacialne Namestie. Bratysława to też miasto muzeów: można odwiedzić Muzeum Wina, Muzeum Historii Miasta, Muzeum Kultury żydowskiej, Muzeum pozaeuropejskich kultur czy Słowackie Historyczne Muzeum.

2. Rzeźby

Rzeźba Cumila w Bratysławie

Znakiem rozpoznawczym Bratysławy jest posąg kanalarza Cumila, znanego też jako posąg “człowieka przy pracy”. Cumil podobno przynosi szczęście – trzeba go tylko pogłaskać po głowie. Skąd pomysł na taką rzeźbę? Według jej autora, Viktora Hulika, w przestrzeni miejskiej, nie tylko Bratysławy ale praktycznie każdego dużego miasta zbyt dużo jest “poważnych” pomników dostojnych osobowości. Cumil jest bardziej ludzki, bardziej przyjazny. I faktycznie, cieszy się dużą sympatią i popularnością zarówno wśród turystów jak i lokalsów. Ale nie jest to jedyna tego typu rzeźba w Bratysławie. Na ulicach starego miasta można zobaczyć też statuę paparazzi, żołnierza armii napoleońskiej, wiedźmy czy lwa. Można więc pobawić się w odnajdywanie ciekawych rzeźb albo przygotować trasę, dzięki której zobaczymy jak najwięcej z nich.

3. Zamek

Zamek w Bratyslawie

Dobra, przyznaję bez bicia – wewnątrz zamku nie byłam, a z zewnątrz wydawać by się mogło też wcale jakoś bardzo imponujący nie jest. Ale jest za to przepięknie położony na wzgórzu – i po pierwsze wspaniale się prezentuje z daleka (widać go z odległości nawet ok 30km, jadąc od strony Wiednia!), a po drugie piękny widok na stare miasto i na Dunaj roztacza się z murów wokół zamku. No a wspinaczka na wzgórze to też całkiem fajna wyprawa, bo samo podzamcze to ciekawa okolica. 

Sam Zamek Bratysławski ma interesującą historię – ponoć pierwsze zabudowania na wzgórzu powstały już w starożytności (osada celtycka), a później na tym terenie były tez budowle Rzymian i Słowian. Pierwszy zamek (z kamienia) powstał tu w X wieku, później w różnych epokach wielokrotnie przebudowywany. Niestety w 1811 roku zamek niemal doszczętnie strawił pożar i został odbudowany dopiero w drugiej połowie XX wieku. Dzisiaj w zamku udostępniane są zbiory Muzeum Historycznego Słowackiego Muzeum Narodowego: zabytkowe meble, zbiory dzieł sztuki plastycznej, kolekcje zegarów, zabytkowych przedmiotów ze szkła, porcelany i ceramiki czy też akcesoria mody i inne.

A żeby liznąć trochę historii, warto zwrócić uwagę na pomnik Świętopełka, który stoi przed wejściem do Zamku. Świętopełk był władcą państwa wielkomorawskiego, które za czasów jego panowania (871-894) swoim zasięgiem obejmowało nie tylko dzisiejszą Słowację. Czechy czy Węgry, ale też znaczną część południowej Polski. Napis na cokole to fragment bulli Industriae tuae papieża Jana VIII z 880 roku, w którym to dokumencie papież stawia Świętopełka na równi z innymi ówczesnymi władcami Europy. Wokół pomnika, odsłoniętego w 2010 roku wybuchło wiele kontrowersji i sporów politycznych – nie wszyscy zgadzali się z tym, aby taki pomnik stanął w takim miejscu. Mnie akurat takie nawiązanie do najdawniejszej historii się spodobało, uważam, że również Polacy powinni zgłębiać swoją wiedzę odnośnie tego, co było podstawą państwa polskiego przed chrztem w 966 roku 😉

4. Dunaj

Dunaj

Mimo że na terenie Słowacji znajduje się jedynie niewielki odcinek Dunaju, jest to niemała atrakcja, bo ciekawych destynacji nie brakuje. Z Bratysławy można popłynąć do słynnego zamku Devin, zapory w Gabcikowie, a nawet do Wiednia czy Budapesztu. A podróż wcale nie jest długa! Przystań dla wycieczkowych statków pasażerskich znajduje się w okolicach Nowego Mostu. Most łatwo rozpoznać po charakterystycznej wieży z restauracją na szczycie – kompozycja przypomina statek kosmiczny, stąd też potoczna nazwa – UFO.  Wieża to świetny punkt widokowy na miasto, którego minusem jest cena, a przecież podobny widok mamy ze wzgórza zamkowego. 

5. Prażony ser

Przechodząc na nieco luźniejsze tematy, mówiąc o Słowacji nie można nie wspomnieć o słynnym serze. Vyprážaný syr, hranolky i tatarska omacka to nic innego jak słowacki fast food – ser żółty w panierce smażony na głębokim tłuszczu z frytkami i sosem tatarskim. Proste, ale genialne w swej prostocie danie – tego nie da się nie lubić, a w dodatku zjecie je niemal w każdej restauracji. I nie wiem dlaczego, choćbyście nie wiem jak próbowali, tego smaku nie da się powtórzyć w Polsce. Do sera koniecznie trzeba zamówić piwo – najlepiej jakieś lokalne. Słowackie piwa są nieco słabsze i delikatniejsze niż polskie – w smaku idealne!