Daugavpils ma bardzo burzliwą historię, od momentu założenia miasta w XIII wieku należało ono do Państwa Zakonnego, Rosji Carskiej, Rzeczpospolitej Obojga Narodów, ZSRR, i w końcu do Łotwy, a całe to dziedzictwo historyczne zostawiło swój ślad w demografii mieszkańców miasta.

Multikulturowość

W większości jest ono zamieszkałe przez Rosjan, Łotysze to dopiero druga najliczniejsza grupa etniczna, wielu tu również Polaków, nie brakuje też Białorusinów, Litwinów, Żydów, Ukraińców czy Tatarów. Chociaż łatwo to przedstawić na wykresie, w rzeczywistości nie jest jednak tak prosto określić kto jest kim. No bo jaki procent krwi danej narodowości wyznacza do niej przynależność? Czy ktoś, kto ma dziadka Polaka i mówi po polsku może się już nazywać Polakiem? Sami mieszkańcy często mają problem z określeniem swojej przynależności i tożsamości etnicznej. Wychowani na styku kilku kultur i narodowości, nie potrafią do końca utożsamić się z żadną z nich. Pamiętam jak zapytałam Olega, chłopaka, który biegle mówił po rosyjsku, łotewsku i polsku, jakiej jest narodowości. Odpowiedział, że nie wie, w paszporcie miał wpisane, że polskiej, ale sam Polakiem się nie czuł. Sergei z kolei mówi wprost, że jest Ruskim (po rosyjsku “russkij” to człowiek pochodzenia rosyjskiego, etniczny Rosjanin, “rossijanin” natomiast to Rosjanin, obywatel Rosji, w języku polskim nie ma niestety odpowiednika tego pierwszego), i jak tylko będzie miał okazję to wyjedzie do “ojczyzny”.

Kwestie te sprawiają wiele problemów nie tylko samym mieszkańcom, ale też władzom. Wśród mieszkańców Łatgalii wiele jest tzw. bezpaństwowców, którzy nie mają paszportu żadnego państwa, bo po burzliwym okresie rozpadu ZSRR i powstania Republiki Łotwy ciężko określić ich przynależność etniczną i narodową.  To sieroty, których nie chciała przyjąć ani Rosja, ani Łotwa, ani np. Polska. Zostali więc tu, gdzie byli, porzuceni i zostawieni sami sobie.

“Mniejszość” rosyjska

Mimo że budzi to pewne kontrowersje, niezaprzeczalnym jest fakt, że, jak się mówi popularnie, Daugavpils to miasto rosyjskie. Zdecydowana większość właśnie tym językiem porozumiewa się na co dzień. Część nawet nie zna łotewskiego. Mnie samej zdarzyło się np. w sklepie zostać poproszoną by przetłumaczyć łotewskie napisy na produktach, bo starsi mieszkańcy nie byli w stanie ich zrozumieć. Na dworcach, w sklepach, w restauracjach w pierwszej kolejności obsługa zwraca się do klientów po rosyjsku. Stwarza to wiele problemów i napięć pomiędzy Rosjanami a Łotyszami. Podziały między tymi grupami są bardzo widoczne, szczególnie łatwo to zaobserwować wśród studentów, na uczelniach grupy Łotyszy i Rosjan trzymają się osobno, w akademikach mieszkają w osobnych pokojach i nikomu nie przyszło by do głowy zakwaterować etnicznego Rosjanina z etnicznym Łotyszem. Oczywiście są wyjątki i istnieją przyjaźnie rosyjsko-łotewskie, ale ogólny trend jest raczej odwrotny. Eskalacja konfliktów następuje zazwyczaj w dniach świąt narodowych Rosji, a najważniejszym z nich jest Dzień Zwycięstwa, obchodzony 9 maja, z pozoru upamiętniający zakończenie II Wojny Światowej, jednak pełna nazwa tego święta da Wam lepszy obraz o co w tym wszystkim chodzi, dla Rosjan jest to bowiem Dzień Zwycięstwa Armii Czerwonej i Narodu Sowieckiego nad Nazistowskimi Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej 1941-1945. Jak pewnie wiecie, Rosjanie mają swoją wersję historii i według ich wersji Rosja, a właściwie ZSRR dołączyło do Wojny w 1941 roku, kiedy to zostało zaatakowane przez Hitlera. Z kolei ZSRR nikogo nie napadło, a jedynie broniło całego świata przed nazistowskimi Niemcami. A ich zwycięstwo jest właśnie obchodzone hucznie w maju. Również w Daugavpils, tutejsi Rosjanie organizują w tym dniu wojskowe parady, pikniki, koncerty, składają kwiaty na pomnikach czerwonoarmistów. Wszędzie powiewają tzw. “Gieorgijewskije lentoczki” – czerwono-pomarańczowe wstążki św. Jerzego, wykorzystywane również w radzieckich odznaczeniach wojskowych. Wstążki są produkowane przez rząd Federacji Rosyjskiej i dla wielu Łotyszy, ale także Ukraińców czy Mołdawian, stały się symbolem separatystów i oznaką poparcia dla rządu rosyjskiego. Nic dziwnego, że na Łotyszy działają jak płachty na byka i są powodem wielu bójek i zamieszek.

Często spotykałam się ze stwierdzeniem, że miasto nie jest lubiane ani przez Łotyszy, ani przez Rosjan, bo ani jedni, ani drudzy nie czują się tu jak u siebie. Łotysze narzekają na zdominowanie miasta przez wszechobecny jeżyk rosyjski. Rosjanie natomiast skarżą się na dyskryminację (od lat wprowadza się coraz to nowe ustawy, które mają chronić i faworyzować kulturę i język łotewski i ograniczać rusycyzację społeczeństwa).  Nie mam jednak złudzeń, że przyjdzie taki czas, kiedy Rosja upomni się o swoje sieroty, a oni z radością poprą tę inicjatywę.

Religie w Daugavpils

Inaczej sprawa się ma z przedstawicielami różnych religii. Doliczyłam się w Daugavpils 12 wspólnot religijnych, a konkretnie: łotewskiej prawosławnej cerkwi, rosyjskiej prawosławnej cerkwi, kościoła ewangelicko-luterańskiego, rzymskokatolickiego, staroobrzędowców, luteran, baptystów, żydów, świadków Jehowy, buddystów, mormonów, adwentów dnia siódmego. Spotkałam się też z przedstawicielami innych, mniejszych nurtów religijnych. Ale na polu religijnym nie dochodzi tu do żadnych konfliktów, wszyscy koegzystują ze sobą, jeśli nawet nie w przyjaźni, to przynajmniej w poprawnych stosunkach. A przypominam, że to miasto ma mniej niż 100.000 mieszkańców! Więc jeśli chodzi o tolerancję religijną, to zdecydowanie jest z kogo brać przykład.