Stolica Jordanii – Amman, jeszcze jakiś czas temu nie cieszyła się zbytnią popularnością wśród podróżujących do Jordanii. Wielokrotnie słyszałam, że “Nic tam nie ma” czy “Nie warto tam jechać”. Że jest brudno, tłoczno, panuje tu chaos… Czy faktycznie tak jest? I czy warto odwiedzić to miasto?

Chaos kontrolowany

Gęsta sieć jasnych, piaskowych budynków, poukładanych niczym klocki lego na okolicznych wzgórzach – tak prezentuje się panorama Ammanu, widoczna ze wzgórza cytadeli. Amman to jedno z najstarszych miast na świecie i gdyby nie anteny satelitarne i asfaltowe drogi to wyobraźnią śmiało można byłoby przenieść się kilka wieków wstecz.

Z lotniska do centrum wypożyczonym samochodem jechaliśmy około 45 minut. Zatrzymaliśmy się w niewielkim hoteliku w okolicy Al Balad – starego miasta. Nie tracąc czasu ruszyliśmy zwiedzać Amman, swoje kroki kierując właśnie do słynnej cytadeli. Pierwsze wrażenie może i nie było najlepsze – ulice były dosyć brudne, dużo budynków wyglądało jakby nie były dokończone, a inne przypominały zupełne ruiny. Tak wygląda większa część miasta. W tym wszystkim widać było pozytywne akcenty – kolorowe murale czy malowidła na ścianach. Jest też druga strona, ta bardziej nowoczesna, ze szklanymi biurowcami, nowoczesnymi budynkami mieszkalnymi, namiastką parków. Ale to nas nie interesowało, tak jest przecież na zachodzie, a my chcieliśmy zobaczyć to co tutejsze, z tradycją i historią.

Amman
Amman

Cytadela w Ammanie

Największym zabytkiem Ammanu jest niewątpliwie Cytadela, usytuowana na najwyższym wzgórzu w mieście – Jebel Al Qala’a, wznoszącym się na wysokości 850 metrów nad poziomem morza, dzięki czemu można z niej podziwiać panoramę miasta. Cytadela przez wieki, a nawet tysiąclecia (na co wskazują artefakty z epoki brązu) była zarówno fortecą obronną jak i agorą, czyli głównym placem miasta, miejscem spotkań, działań politycznych i religijnych oraz handlu. Wewnątrz cytadeli zobaczyć możemy pozostałości kilku budowli, m.in. słynnej rzymskiej Świątyni Herkulesa, zbudowanej w czasach Marka Aureliusza (I/II wiek), z której dzisiaj pozostały już tylko części podium i kolumn; Pałac Umayadów z VIII wieku, który niegdyś był rozległym kompleksem, składającym się z kilkunastu budynków czy bizantyjskiej bazyliki, w której zobaczyć możemy m.in. kilka mozaik. W zwiedzaniu i poznawaniu historii cytadeli pomagają tablice informacyjne, rozmieszczone przy ważniejszych częściach kompleksu. Warto też odwiedzić ciekawe choć niewielkie muzeum archeologiczne, znajdujące się na terenie cytadeli. Cały kompleks jest naprawdę bardzo ciekawy i zdecydowanie jest wart odwiedzenia!

Wstęp: 2 JD / z Jordan Pass bezpłatnie

Teatr Rzymski

Kolejny spektakularny zabytek z czasów rzymskich to amfiteatr, datowany na II wiek naszej ery. Odrestaurowany zabytek robi naprawdę ogromne wrażenie, choć do odbudowania teatru użyto innych materiałów, niż przy oryginalnej jego budowie. Audytorium na blisko 6000 miejsc podzielone jest na trzy części: w pierwszej, najniższej, najbliżej “sceny” zasiadali władcy i bliskie im osoby, w drugiej części – środkowej siedzieli wojskowi, a w trzeciej, najwyższej, “zwykła” publiczność. Jednak to z góry widok jest najlepszy, choć nie łatwo tam się wspiąć, bo schodki są bardzo strome. U góry znajdowała się też kiedyś niewielka świątynia poświęcona kultowi Ateny z figurą bogini (obecnie przeniesioną do Jordan Museum). Przy wejściu do amfiteatru, po obu jego stronach znajdują się też dwa nieduże muzea: muzeum folkloru oraz muzeum tradycji, do których wstęp wliczony jest w cenę biletu.

Wstęp: 2 JD / z Jordan Pass bezpłatnie

Przed wejściem do amfiteatru zobaczyć można rząd kolumn – są to pozostałości po Forum, największego placu publicznego w mieście z czasów Imperium Rzymskiego. W pobliżu teatru znajduje się też odeon oraz nymphaeum, czyli publiczna fontanna (zobaczyć je można za darmo).

Centrum Ammanu

Po zwiedzeniu rzymskich zabytków w mieście, czas było zwrócić się ku arabskiej kulturze. Najpierw postanowiliśmy zobaczyć meczety – Al Husseiny Mosque, niewielki meczet zbudowany na początku XX wieku przez króla Abudallaha I oraz imponujący King Abdullah Mosque, z piękną niebieską kopułą. Ten drugi pomieścić może wewnątrz 7000 wiernych oraz dodatkowe 3000 na dziedzińcu. Co ciekawe, sala dla kobiet pomieścić może tylko 500 osób. Przy wejściu można zapytać o pozwolenie na wejście do środka, jednak będzie to niemożliwe w czasie modlitwy.

Zapuściliśmy się też w gąszcz uliczek w starym mieście, które usiane były straganami, sklepikami, kafejkami z których dochodził zapach shishy. Nie omieszkaliśmy oczywiście odwiedzić popularnych targów, czyli souq‘ów. A tych w mieście jest kilka: z warzywami i owocami, ze złotem, z ubraniami i tak dalej. Kupić tu można zarówno lokalne specjały, ciekawe pamiątki jak i plastikową chińszczyznę. Wieczorem uliczki, szczególnie w trakcie ramadanu, wypełniają się ludźmi i zaczynają tętnić życiem. Nastaje czas spotkań i wspólnego ucztowania. Miasto budzi się do życia, a my… zmęczeni kładziemy się spać. W końcu czeka nas intensywny czas!