Do Paryża jedziemy zobaczyć Wieżę Eiffela, do Tajlandii po piękne plaże a do Peru by zwiedzić Machu Picchu. A co ludzi skłania do przyjazdu na Łotwę? Brak tu słynnych na cały świat atrakcji turystycznych, ale dzięki temu możemy poczuć się tu jak odkrywcy, odwiedzając miejsca, o których nikt wcześniej nie słyszał. No bo powiedzcie, kto z Waszych znajomych był na Łotwie? A znajomi znajomych? Też nikt? No właśnie!

Miasteczko Preili

Będąc więc już na Łotwie przeczesywaliśmy przewodniki, internet, wypytywaliśmy lokalsów co można tu zwiedzić i gdzie warto pojechać. W ten sposób trafiliśmy do znajdującego się niedaleko Daugavpils, jednego z najstarszych miast na Łotwie – Preili.

Jak się dowiedzieliśmy, pierwsza wzmianka o osadzie pochodzi z ok. 1250 roku, ale ponoć miejscowość była zamieszkana już od X wieku p.n.e! Świadczą o tym wykopaliska z pobliskich kopców (Anspaki i Plivdas). Jeśli ktoś tak jak ja interesuje się historią Słowian, to na pewno będzie to powód do odwiedzenia tego miasteczka.

Na miejscu okazało sie, że mimo swojej długiej historii miasto nigdy się nie rozrosło. W końcu XIX i początku XX wieku mieszkało tu 2.000 osób, z których połowa była Żydami. Po II wojnie światowej liczba mieszkańców zmalała do nieco poniżej 1000, ale obecnie wynosi już ok. 10.000, co jak na standardy łotewskie i tutejszą gęstość zaludnienia jest i tak całkiem niezłym wynikiem.

Romantyczny pałac Borchów

Do samych kopców nie dotarliśmy, bo sami mieszkańcy już chyba zapomnieli o ich istnieniu, bądź też fakt ten uznali za mało istotny. Chlubą miasta są ruiny zbudowanego w XIX wieku w stylu łotewskiego romantyzmu pałacu należącego niegdyś do rodziny Borchów. Borchowie, jedna z najstarszych europejskich rodzin szlacheckich, zostali właścicielami Preili w roku 1382. Uważa się ich za założycieli miasta, a władali oni nim przez ponad 500 lat.  Z samego pałacu niestety niewiele się zachowało, brakuje pięknie zdobionych ścian wewnętrznych, podłóg, drzwi, okien, części dachu – słowem jest on w opłakanym stanie. Znajduje się on jednak w pięknym parku, rozciągającym się na powierzchni 41 hektarów i będącym jednym z najsłynniejszych i najpiękniejszych na Łotwie. 13 hektarów pokrywają stawy i kanały. Spośród 25 gatunków drzew wiele tu okazów kilkuset- lub nawet tysiącletnich. Oprócz ruin pałacu w parku znajdują się też inne zabytkowe budynki – stajnie, budynki przeznaczone dla służby oraz kaplica, zbudowana na kształt rzymskiego Panteonu (w kształcie rotundy, trójkątny fronton z 4 kolumnami), obecnie używana jako kościół katolicki. Zachowały się też trzy zabytkowe bramy parkowe (niegdyś park był otoczony murem).

Muzeum Lalek

Preili słynie też z muzeum lalek, w którym można nie tylko podziwiać setki zgromadzonych tu lalek, ale też przebrać się w XIX-wieczne stroje (fajna zabawa), oraz z… fabryki sera! Jest to chyba jedyne miasto na świecie, w którym sery mają swoje pomniki… No cóż, jak się nie ma czym zwabić turystów, to chwyta się wszystkich możliwych sposobów, bardziej lub mniej udanych…

Łotewska duma

Na wycieczkę do Preili wybraliśmy się razem z lokalnym przewodnikiem Vasilijem i muszę powiedzieć jedno, bez niego to miasto pewnie ominęlibyśmy szerokim łukiem… Podkreślę to chyba już kolejny raz – te wszystkie łotewskie “zabytki”, o których piszę w tym i innych postach przeciętnemu turyście mogą się wydać nie warte złamanego grosza czy kilku minut straconego czasu, ale gdy patrzę na Łotyszy, którzy tak jak Vasilij z taką dumą, zaangażowaniem i pasją opowiadają o nich, ich powstaniu i dziejach, i którzy chwalą się, że coś jest “najstarsze” albo “największe” czy też “najpiękniejsze” na Łotwie to na początku owszem, uśmiechałam się z nutką politowania, ale później zrozumiałam, jakie to piękne, że można się cieszyć i być dumnym z własnego kraju i jego kultury, historii, nawet jeśli jest to tylko malutkie, mało znaczące państewko na krańcach Europy. Bardzo mnie to cieszy, ze są tu ludzie, którzy nie mają kompleksów i którzy potrafią o małym zrujnowanym pałacyku opowiadać tak, jakby opowiadali o tajemnicach Wersalu. Poza tym pomyślcie: Wersal zwiedzać będą z wami tysiące innych turystów, a na Łotwie macie możliwość odwiedzenia historycznych miejsc w unikatowej, intymnej atmosferze. Tylko koniecznie poproście jakiegoś Łotysza, żeby was oprowadził!