Mimo że Daugavpils to drugie największe miasto Łotwy, swoją atmosfera przypomina raczej małe senne prowincjonalne postsowieckie miasteczko. Nie da się ukryć, że miasto jest mało atrakcyjne turystycznie, ale niewątpliwie posiada swoisty urok (chociaż być może przemawia przeze mnie ogromny sentyment do tego miasta).
Daugavpils położone jest nad malowniczą rzeką Daugavą (po polsku Dźwina) i właśnie od rzeki wzięło swoją nazwę (Pils to po łotewsku po prostu miasto). Niegdyś zabudowania po dwóch stronach rzeki stanowiły dwie odrębne miejscowości, dziś stanowią jedno miasto.
Lewobrzeżne Daugavpils to typowo wiejskie zabudowania, jednorodzinne domki z małymi gospodarstwami, za którymi rozciągają się pola uprawne, łąki i lasy. Kury, psy i koty włóczą się po zapomnianych przez świat dróżkach. Zza zielonych lub niebieskich okiennic wyglądają a to znudzone oczy staruszków, a to zaciekawione twarze dzieci. Podupadłe budynki gospodarcze, zniszczone biegiem czasu płoty, podwórka zawalone starymi gratami – bo może jeszcze do czegoś się przydadzą? Słowem – krajobraz rodem ze starego filmu radzieckiego. Większa, bardziej rozbudowana i rozwinięta część, czyli ta bardziej “miejska”, znajduje się na prawym brzegu Daugavy. Most jest jeden – zimą mieszkańcy swobodnie przechodzą po zamarzniętej rzece zostawiając za sobą setki śladów stóp, latem trzeba się bardziej pofatygować.
Nieodległa historia miasta daje od siebie znać już od progu miasta. Przy wjeździe do Daugavpils od strony zachodniej wita nas zbudowany w 1975 r. ogromny, prawie 10-tonowy socjalistyczny pomnik obrońców miasta 1919 roku (wcześniej nazywany pomnikiem Męstwa Żołnierzy Armii Czerwonej 1919 r.) – który na pierwszy rzut oka wygląda na kobietę z rozwianym włosem. Dopiero po dokładnym przyjrzeniu można się zorientować, że to postać żołnierza z wyciągniętą ręką. W radzieckiej historii mało jest przecież kobiet. Kontynuacją socrealistycznego klimatu miasta są budynki w centrum – jak chociażby gmach uniwersytetu czy osiedla blokowisk z dużych płyt – miasto jakich tysiące w dawnym Związku Radzieckim.
Daugavpils niestety nie posiada starego miasta – całe zostało zniszczone. Główną ulicą miasta jest Rigas iela, która prowadzi od dworca kolejowego niemalże do brzegu rzeki. Przy głównej ulicy znajdują się secesyjne kamienice z XIX i XX w., kościół św. Piotra z 1848, restauracje i sklepy, ale uwaga: nie znajdziecie tu żadnych sieciówek, a jedynie małe lokalne firmy. Nawet największy bar typu fast-food to łotewski “Hesburgers” – nie ma tu żadnego KFC czy McDonald’s. Oj długo Łotwa opiera się globalizacji, a może to po prostu świat się o nią nie upomina? Raczej to drugie.
Mniej więcej pośrodku ulicy Rigas znajduje się plac, przy którym stoi słynny hotel Latgola (swoją drogą jeden z nielicznych w mieście). Na 10 piętrze hotelu mieści się restauracja Plaza, z której roztacza się widok na miasto. Dalej znajduje się park – jeden z najbardziej popularnych i najładniejszych w mieście. W jego centrum stoi pomnik ofiar wojny, który w Dzień Zwycięstwa zalewa morze kwiatów. W pobliżu jest również teatr, który wystawia sztuki zarówno w języku łotewskim jak i rosyjskim (częściej jednak po rosyjsku) oraz wspomniany już Uniwersytet. I tak w skrócie można by opisać całe centrum miasta, w którym koncentruje się życie kulturalne mieszkańców. To właśnie na tym placu odbywa się większość imprez czy obchodów świąt – zarówno Dzień Niepodległości z paradą wojskową jak i Dzień Zwycięstwa, ale też np. duże koncerty. Mniejsze eventy, spotkania, wieczory z poezją, recitale itp. zwykle mają miejsce w Plazie – szczególnie w weekend można natrafić na coś ciekawego.
Co jeszcze warto zobaczyć w Daugavpils?
Godne polecenia jest tzw. Wzgórze Wiary, na którym tuż obok siebie funkcjonują świątynie czterech wyznań: rzymsko-katolicki kościół najświętszej Marii Panny, sobór prawosławny świętych męczenników Borysa i Gleba, katedra (luterańska) Marcina Lutra oraz świątynia Zmartwychwstania, Narodzenia Matki Bożej i św. Mikołaja Cudotwórcy na Nowym Planie staroobrzędowców. A żeby się na wzgórze dostać z centrum miasta trzeba przejść obok słynnego budynku więzienia, nazywanego Białym Łabędziem (kalka ze słynnego rosyjskiego więzienia o tej samej nazwie), którego “lokatorzy” często wykrzykują coś z okien i zaczepiają przechodzące obok kobirty…
Największą chyba atrakcją turystyczną miasta są ruiny twierdzy, o której możecie poczytać tutaj. I pewnie większość przewodników swój opis miasta zakończyłaby na tym. Bo jak da się zauważyć z powyższego opisu, miasto w kwestii zwiedzania nie ma zbyt wiele do zaoferowania turystom, niestety podobnie rzecz wygląda z zapleczem hotelowym, gastronomicznym czy rozrywkowym – oferta jest dość uboga, ale ma to też swoje plusy. Nie ma tu zbyt wielu turystów, a zamiast odhaczać na liście kolejne atrakcje, można skupić się na zupełnie czymś innym, subtelnych detalach, których często w pośpiechu nie dostrzegamy. Będziecie tu mogli poznać prawdziwą Łotwę i życie jej mieszkańców, a nie turystyczną wydmuszkę.
















Dodaj komentarz